Oficjalny blog Grzegorza Kubika

Wpis

poniedziałek, 09 sierpnia 2010

Relacja: dzień w Barcelonie, 30 lipca 2010

Z żoną i przyjaciółmi jechaliśmy do Barcelony z nadzieją na medal Anity (najlepiej złoty), i z obawą, wynikającą z ponad 50 dniowej przerwy w jej występach. Przerwy spowodowanej dyskopatią...

Po kilkugodzinnej podróży najpierw zwiedzamy katedrę. Około 17 jesteśmy umówieni na spotkanie z pozostałą częścią rawickiej ekipy. Nie było już czasu na poszukiwanie uliczki, w którą przed laty wychodził Boniek. Wchodzimy na stadion, kontroler pyta, czy są w plecaku duże plastikowe butelki i zabiera zakrętki, tłumacząc, że ma to zapobiegać rzucaniu.

Nie ma przeszukiwania plecaka. Przypuszczałem, że kontrola będzie bardziej szczegółowa.

Po wejściu na stadion olimpijski dzwonię do Grzegorza Heluszki, aby dowiedzieć się gdzie się znajduje. Okazuje się, że jest poza stadionem, przy wejściu na stadion treningowy, gdzie o 18.15 mają przywieźć zawodniczki. Wychodzimy na zewnątrz. Spotkanie, powitanie i oczekiwanie na autokar. Wreszcie przyjechali. Anita wraz z trenerem wysiada jako pierwsza. Radość, powitanie, zdjęcia. Prezentujemy baner przygotowany na dzisiejsze zawody.

Widzimy, że nadchodzi ekipa niemiecka, rozpoczynamy wrzawę przy banerze skandując „Anita! Anita! Anita!!!  Jeszcze rozmowy, pada pytanie o ilość zjedzonych jajek. Anita odpowiada, że dzisiaj osiem, a mama Anity dodaje, że oni zjedli dwa, aby razem było dziesięć.

Anita podobnie jak w Berlinie nie śpieszy się na stadion treningowy. Wydaje się, że w gronie swoich ładuje akumulatory, na jej twarzy i w zachowaniu brak jakichkolwiek oznak zdenerwowania. Trener Krzysztof Kaliszewski delikatnie daje znać, że pora. Rozstajemy się.

Rozpoczynają się zawody. Obserwujemy skoki i biegi. Przed 20-tą wchodzi wraz z pozostałymi zawodniczkami, przechodzą obok naszego sektora. Machamy banerem, flagami Rawicza i narodową krzycząc: Anita! Odwraca się do nas, uśmiecha i macha ręką. Od tej pory z mniejszą uwagą obserwujemy inne konkurencje, kibicując głośno Anicie przy każdym rzucie. Po kilku rzutach dołączają do nas Hiszpanie. W wielu rzutach, z powodu małego konta rozwarcia pola rzutów, zawodniczki trafiają w siatki zabezpieczające. Anita również w jednym rzucie zahacza kulą i rączką o siatkę, a młot ląduje w okolicy 70 m. Po zawodach trener Kaliszewski stwierdził, że gdyby nie to byłby to dłuższy rzut niż 74 metry.

Najlepszy rzut 73,56 m daje jej ostatecznie trzecie miejsce. Po Anicie rzucają w ostatniej serii Łyseko i Heidler. Czekamy na te ostatnie rzuty. Pragnęliśmy, aby w tej sytuacji Łysenko miała pierwsze miejsce. Nie udało się jej.

Jako kibice Anity pragnęliśmy dla niej Mistrzostwa Europy i poprawy rekordu po raz kolejny. Znając jednak jej problemy zdrowotne, rozsądek mówił, że to co zrobiła w jej sytuacji, to bardzo duży sukces.

Po zawodach spotkanie z Anitą. Przyszła zadowolona i wyluzowana jak zawsze. Wszyscy gratulowaliśmy jej medalu. Okazało się jednak, że nie pobrano od niej próby antydopingowej. Hiszpanie czegoś nie dopatrzyli. Czekający obok lekarz polskiej ekipy rozmawiał z organizatorami i poszli na próbę. W międzyczasie mieliśmy okazję złożyć gratulacje Wiolettcie Frankiewicz.

Anita i lekarz wrócili po pół godzinie ok. 23 i teraz mogliśmy wszyscy jechać na kolację. Rozstaliśmy się po pierwszej w nocy. Cały czas miałem okazję, po raz kolejny, obserwować i słuchać wypowiedzi tej dziewczyny. Niezmiennie podziwiam u niej spokój, opanowanie, stanowczość, pewność siebie bez jakiejkolwiek zarozumiałości i kobiece ciepło, jakim emanuje.

Ten dzień w Barcelonie to dzień, który zapamiętam do końca życia, podobnie jak dzień, spędzony w ubiegłym roku na Mistrzostwach Świata w Berlinie. Niewiele razy w życiu będę miał okazję obcować z tak wielkimi sportowcami jak Anita.

Poniżej kilka zdjęć z tego dnia.


Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
gkubik
Czas publikacji:
poniedziałek, 09 sierpnia 2010 13:56

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Demokrata napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2010/08/13 10:58:28:

    Czy ktoś wie, gdzie w Rawiczu można kupić flagę Rawicza (taką jak na zdjęciu)? Chciałbym ustawić sobie maszt na ogrodzie i ją tam powiesić!

  • gkubik napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 22:09:14:

    Flagi Rawicza kupić nie można. Ja flagę będącą na fotografii, podobnie zresztą jak miało to miejsce w ubiegłym roku, przed wyjazdem na Mistrzostwa Świata do Berlina wypożyczyłem. Zarówno rok temu, jak i w bieżącym, wypożyczający ostrzegł mnie aby tylko wróciła. Wypożyczona w ubiegłym roku wróciła. Zapewniam służby pana Burmistrza, że wypożyczoną na wyjazd do Barcelony oddam po niedzieli. Przy okazji zapytania o możliwość zakupu flagi, przypomniała mi się wypowiedź Pana Burmistrza Tadeusza Pawłowskiego, w której kilka lat temu, skrytykował Rawiczan, że nie przystrajają posesji flagami w święta państwowe.
    G Kubik

Dodaj komentarz